Jestem tutaj

GRODZISK


WYPRAWA - 08.04.2018



Mała wioseczka położona z dala od głównych dróg. Trafiliśmy tam, bazując na opisie na jednej ze stron. Pozwólcie, że przytoczę:

"(...) na skraju której ulokował się potężny gród obronny z XI w. , o rozmiarach chętnie porównywanych do powierzchni Wawelu (prawie 5 hektarów!). Z dawnej warowni chroniącej niegdyś wschodnią granicę Mazowsza pozostały potężne wały i tradycja, że tu niegdyś kończyła się Polska. Wysokie wały warowni to niezwykle nastrojowe, malownicze miejsce z punktem widokowym na rozległą , zieloną dolinę rzeczną, usianą białymi sylwetkami brodzących bocianów, a czasami nawet żurawi." (www.liw.pl)

         Kiedy to przeczytałam moje podekscytowanie wzrosło na tyle, że gotowa byłam już, od razu wsiadać do samochodu i jechać tam. Zaczęłam szukać czegoś więcej, zdjęć, informacji, ale niczego nie znalazłam - więc nie pozostało mi nic innego jak stawić się tam osobiście. 

DOJECHALIŚMY,

choć łatwo nie było. Nagle asfaltowa droga zamieniła się bez uprzedzenia w piaskową, z dołami tak rozległymi, że zawahałam się i poddałam w wątpliwość słuszność tej decyzji. Nie do końca wiedziałam, czy zawieszenie wytrzyma a tym samym my będziemy mieli jak wrócić do domu. W dodatku odległość wioski od głównej drogi dzieliły jakieś 3 kilometry jazdy przez pole, łąki i las. Jednak chęć zobaczenia tego Grodu była naprawdę tak duża, że jechaliśmy dalej. 

Prawdziwa polska wieś. Stodoły, drewniane ogrodzenia, wiejskie drogi, krzątające się po podwórkach staruszki w podomkach i chustkach. I żeby było śmieszniej, przy dwóch drogach na krzyż, zgubiliśmy się. Prowadząca droga, zakończyła się na czyimś podwórku. Jakiś "wczorajszy" pan, niechętnie ale jednak udzielił nam porady: "w lewo i w lewo" i zanim zdążyłam o coś więcej zapytać, zniknął jak kropla wody. 
Zawróciliśmy i z obawą skręciliśmy w to lewo, które nam wskazał, gdyż ów droga wyglądała  jak poprzednia, czyli jak kolejny wjazd na czyjąś posesję, ze stojącą przy drodze stodołą z otwartymi wrotami, biegającymi psami i kurami. Dziecko usnęło a ja pytałam siebie, co my w ogóle tu robimy? Ale dojechawszy aż tutaj, grzechem byłoby teraz zawracać. 
Zaparkowaliśmy samochód, wysiedliśmy i zaczęliśmy szukać GRODU. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, niedowierzanie a potem wybuch śmiechu, gdy naszym oczom ukazało się TO:



Mimo tych wszystkich zakazów i na czerwono krzyczącego napisu TEREN PRYWATNY, złamaliśmy je i przeszliśmy na drugą stronę szlabanu. Mimo znalezienia się już na terenie GRODU, nic się nie zmieniło. Grodu jak nie było, tak nie było. 


Ale już wtedy to co usłyszały moje uszy, było wyznacznikiem tego, że warto było tu przyjechać. I pal licho ten GRÓD, który jak się dowiedzieliśmy od starszego pana, którego spotkaliśmy na końcu tego pola - z grodu pozostały tylko te wały okalające widoczne pole i nic więcej. Ktoś to wykupił, uprawia teraz coś i tyle. Cała magia historii, odkrywania komnat, widoków, prysła jak bańka mydlana. Ale tak w życiu już jest, że czasami otrzymujemy zupełnie coś innego niż byśmy chcieli i jeśli spojrzymy na to z tej właściwej perspektywy okazuje się o niebo lepsze niż to co sobie założyliśmy. 

A więc gdy dotarliśmy na koniec tej polnej drogi i weszliśmy na ten grodowy wał, naszym oczom ukazało się TO:





Zdjęcia tak naprawdę nie oddają piękna tego, co mogliśmy zobaczyć. Robione były zresztą jedynie telefonem komórkowym, który w przybliżeniach daje słabą jakość. Ale bazując na tym co widzicie możecie spróbować uwierzyć, że to był cudowny widok i cudowne miejsce. Mogłabym tam siedzieć cały dzień patrzeć na tę rozległą wodę i przede wszystkim wsłuchiwać się w dochodzący z każdej strony śpiew ptaków, odgłosy bocianów. Byliśmy tam sami, wiał silny wiatr ale to jedynie dodawało piękna tego miejsca. Tylko my i Matka Natura. Coś niesamowitego. Człowiek, który opowiedział nam trochę o tym miejscu, mówił także, że w lecie są tu organizowane spływy kajakowe, jest wiele żaglówek, jachtów, że ta rzeka tętni życiem. Kiedy go słuchałam mogłam sobie jedynie to wyobrazić jak wtedy musi tu być pięknie, dodając do tego zieleń drzew, która pomału zaczynała rozkwitać. Ach... Świat wtedy się dla nas zatrzymał. Dla mnie, bo moje dziecko szukało kamieni, które wrzucał potem z tą dziecięcą radością do wody.

Na koniec pozwoliliśmy sobie przejść po WAŁACH, wyobrażając sobie, że to GRÓD i że stąpamy po tajemnicach skrytych w tych ziemiach. Zresztą jeśli wierzyć historii, ta ziemia na pewno skrywa ich wiele.




INFORMACJE

Wieś Grodzisk, położona jest w powiecie Węgrowskim na Mazowszu. Dojechać można do niej skręcając z drogi krajowej 697 prowadzącej z Liwca do Kałuszyna. Przy głównej drodze stoi drogowskaz na Grodzisk a także znak z informacją turystyczną na której jest narysowany potężny GRÓD. No cóż, każdy widzi świat inaczej. Rzeka, która uracza tymi wspaniałymi widokami to Liwiec ( o którym również napiszemy niebawem). Pamiętajcie tylko, że to teren prywatny, więc może lepiej zapytać właścicieli tego miejsc, czy choćby najbliższych gospodarzy o zgodę na wejście.




A JEŚLI KTOŚ Z WAS ZNA TAKIE POUKRYWANE ALE PRZEPIĘKNE MIEJSCA PODZIELCIE SIĘ, Z CHĘCIĄ POCZYTAMY, ZERKNIEMY NA MAPĘ I ZAPEWNE POJEDZIEMY DOŚWIADCZYĆ SAMI:)


Komentarze

  1. Bardzo dobry pomysł , by odkrywać takie ukryte, a piękne i ciekawe miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli jednak coś odkryliście, piękny punkt widokowy, aż chce się tam być. To jest własnie najpiękniejsze w takich wyprawach. My podobnie odkryliśmy rozlewisko Warty w okolicach Sieradza :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie miejsca zazwyczaj pamięta się najdłużej i wraca z sentymentem. Przynajmniej tak jest u mnie :)

      Usuń
  3. Dla takiego widoku gotowa jestem sie zgubić na wałach i w grodzie - nawet, jesli go ostatecznie nie ma. Renata, świetny pomysł na spędzanie czasu z dzieckiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet nie spędzanie czasu, to styl życia :)

      Usuń
    2. Reniu chcialam na koncu wpisac komentarz ale nie moge, dlatego podlinkowuje sie tu ;)
      Uwielbiam takie wyprawy- niespodzianki a zarazem odkrycia i wspomnienia. Piekna wiosna, piekne zdjecia i zapewne piekny wspolny czas :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    3. Lux, nie wiem dlaczego nie mogłaś napisać na końcu, zaskoczyłaś mnie tym. Wiosna się wtedy dopiero zaczynała, więc ciągle panowała szarość, ale i tak było pięknie. A czas? Tak, to był piękny wspólny czas, wróciliśmy zmęczeni ale szczęśliwi :)

      Usuń
  4. Śliczne widoki a rozlewisko wyjątkowo urokliwe. Myślę że Twój mały Towarzysz był zadowolony. A gród .... Zawsze można zobaczyć oczami wyobraźni. Pozdrawiam 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nóżki go bolały i w drodze powrotnej usnął w samochodzie, więc chyba wrażeń było dużo :) No cóż, na szczęście to nie jedyny "zachowany" Gród na ziemi :)

      Usuń
  5. Jako osoba wyjątkowa szukasz niebanalnych miejsc do zwiedzania. Proponuję murawy kserotermiczne, być może w Twojej okolicy takowe są z wyjątkowymi chronionymi, stepowymi roślinami.
    Serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zerknęłam do Wikipedii i z tego co udało mi się wyczytać, to nic takiego nie znalazłam w moich okolicach, ale dobrze wiedzieć o istnieniu czegoś takiego :) Jak będę w ich okolicy, będę już mądrzejsza o ich istnienie. Zatem dziękuję :)

      Usuń
    2. O tych murawach piszę w poście z dn. 30.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  6. Ok, juz dotarlam, podwojny klik i moge pisac ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy, za obecność u nas :)