Jestem tutaj

BILBAO - PORTUGALETE

Kiedy myślisz o Bilbao w pierwszej chwili stają Ci przed oczami: Muzeum, Pająk i Pies a dopiero potem całe miasto, jego atmosfera, ludzie, ocean. 


W Bilbao byliśmy przed południem, w pokoju mogliśmy się zameldować dopiero po 14.00, więc chcąc czy nie,  mieliśmy te kilka godzin aby z plecakiem pozwiedzać miasto. Podobnie jak w Santandarze tutaj też skorzystaliśmy z transportu własnych nóg, który okazuje się być niezawodny i pomocny w odkrywaniu niewidocznego z okien autobusu czy taksówek piękna.








W końcu i naszym oczom ukazał się ten niesamowity punkt artystyczno-turystyczno-kulturowy:

MUZEUM GUGGENHEIM 



PAJĄK



PIES





Wrażenie to wszystko robi już na samych zdjęciach, kiedy się o tym czyta, kiedy się to ogląda, ale gdy można na to popatrzeć własnymi oczami z bliska, na żywo - to staje się to zupełnie inny wymiar doświadczenia tego piękna i jakby nie patrzeć majestatu i ogromnego ludzkiego talentu. 

Nasz nocleg znajdował się na pograniczu Bilbao i Portugalete. Dotarcie spod muzeum to jakieś 5 km, które postanowiliśmy również pokonać siłą własnych mięśni, mimo, że pod sam pensjonat dojeżdża kolejka podmiejska. Ale mimo, że łatwo nie było, to było warto.









PORTUGALETE

Kiedy z kolei myślimy o tym mieści, to trudno aby pomyśleć o czym innym niż o Moście Biskajkim, zwanym również Mostem Portugalete. 







Jednak samo Portugalete, okazało się bardzo kameralnym miastem, spokojnym, cichym ale zarazem pięknym. Pogoda jednak i w tym miejscu zmieniała się z chwili na chwilę a słońce jakby obraziło się na nas w ten dzień. Prawda jest jednak taka, że ten dzień okazał się nabardziej kryzysowym podczas całego pobytu w Hiszpanii. Zmęczenie zaatakowało nas z zwielokrotnioną siłą. Ten długi spacer po Bilbao do muzeum i na miejsce noclegi dodatkowo wycisnął z nas i tak już niskie pokłady energii. Dlatego do wizyty w tym miejscu po prostu się zmusiliśmy, bo z drugiej strony być tak blisko i nie zobaczyć a tym bardziej nie przejechać/przepłynąć tym mostem to istny grzech. 

Jednak miasto samym sobą, zachęciło do kolejnych odwiedzin:









NOCLEG  - PENSION DON CLAUDIO
C. Clara Campoamor 10



To miejsce, również mogę polecić. Minusem jest tu lokalizacja, jeśli tak jak my, musicie np dostać się na dworzec na 05.00 rano, gdyż przed piątką nie jeździ jeszcze komunikacja miejska, więc pozostaje albo skorzystać z taxi, jednak może to być trochę kosztowne, albo tak jak my te pięć km pokonać w ciemnościach miasta na nogach. Jednak jeśli nie macie potrzeby docierać gdzieś o nieludzkiej godzinie, przy samym pensjonacie jest stacja kolejki podmiejskiej, do dworca autobusowego w niespełna 10 minut. Pokój był czysty, łazienki i cały blok również. Przyjemnie było wracać do tego miejsca, mimo, że nie dane nam było tam spędzić za wiele czasu. 




Komentarze