Jestem tutaj

CAMINO SAN SALVADOR cz III - LA ROBLA - BUIZA

LA ROBLA - BUIZA
25.06.2019

W La Robli cały wieczór był przerabiany temat braków sklepów na kolejnych dniach i potrzebie wcześniejszego zamawiania jedzenia. Każdy więc ustawiony w kolejce w nieocenionej La Pola de Gordon oddalonej 10 km za La Roblą czekał na otwarcie sklepu, aby w jakiś ludzki sposób przeżyć te kolejne dni, które miały w dużej mierze odciąć nas od cywilizacji tej na wyciągnięcie ręki.
La Robla żegnała nas podobnie jak i witała dzień wcześniej deszczem. To tutaj nocowaliśmy z największą ilością osób (nie licząc Oviedo) bo aż 12 osób razem z nami. Pisząc "aż" ludzie idący camino francuskim mogą się w tej chwili jedynie śmiać z takiej ilości, ale to właśnie jest urok Salvadora.  I dziwne uczucie, kiedy po dwóch dniach wędrowania samemu na szlaku, nagle do samej Buizy ktoś idzie przed tobą i za tobą, w odległości znacznej ale jednak.














Ten etap dzielił się na: przed wizytą w sklepie i po niej. Te 10 km do La Pola de Gordon były urocze. Piękne, zresztą jak każdy kolejny odcinek, dzień, kilometr. Ale był przede wszystkim lekki. Mój plecak, który ważył góra 9 kg, stał się prawie niewyczuwalny po tych dwóch dniach marszu. Lekkość, piękno, idealna pogoda do wędrowania, bo deszcz niedługo po wyjściu ustał - idealne camino. Do momentu wyjścia z zakupami ze sklepu w Pola de Gordon:) 





Na szczęście do Buizy było tylko 5 km, choć z tymi dodatkowymi kilogramami, które prawie pochylały kręgosłup do ziemi były niekończącymi się zakrętami za którymi nadal nie pojawiała się ta wyczekiwana Buiza. Ale droga sama z siebie była nieziemskim doznaniem.  Z każdej strony roztaczało się piękno gór. 









A sama Buiza? No cóż, trzeba tam się po prostu zatrzymać... 












ALBERGUE - BUIZA

Przestronne, czyste z fantastycznym tarasem na zewnątrz, ogrodzone z placem zabaw i boiskiem do koszykówki. Kuchnia z płytą grzewczą, garnkami, patelkami, mikrofalówką i naczyniami. Dwie łazienki po jednej kabinie prysznicowej. Brak wifi za to w zamian przepiękne widoki, które otaczały z każdej strony albergue. Buiza okazała się też jedynym albergue na całej trasie, gdzie nie pobrano opłaty za nocleg za Filipa. "Dziecko nie płaci" :) 





























Komentarze