Jestem tutaj

NASZE HISZPAŃSKIE WĘDROWANIE

Trudno wybrać odpowiednie słowa, które nadadzą kierunek wspomnieniom i zamienią je w powtórną rzeczywistość, w ponowne bycie tam, choć już tu. Tak wiele zostało poruszonych ludzkich stref życia: tych emocjonalnych, duchowych, tego co mogliśmy widzieć, słyszeć, czuć; tego wszystkiego z czym przyszło nam się mierzyć, czego doświadczać i tych wszystkich życiowych lekcji, które zdążyły się wtopić w nasze już na nowo polskie życie. 
Nasza podróż trwała zaledwie lub aż 14 dni. Rozpoczęła się 21 czerwca o 06.00 rano w Modlinie a zakończyła 04 lipca o 23.15 w Krakowie. Hiszpański Madryt, Leon, Camino San Salvador, Santander, Bilbao i na koniec Lourdes we Francji. A to wszystko skumulowane w te kilkanaście dni, kiedy każdy dzień to inne miejsce, inny hostel czy albergue, inne łóżko do spania, inny bar czy inny kran z którego czerpaliśmy wodę na drogę. 

fot. Kristina



Ja i on. On i ja. Moja dorosłość i jego dzieciństwo, tam w drodze wtopiły się w jedną nieodzowną całość, którą ciężko było nawet na sekundę odłożyć na bok, rozdzielić. Ale takie było założenie naszej jedności, naszego wspólnego brania wszystkiego po połowie ani więcej ani mniej z racji wieku, doświadczenia czy krążących stereotypów. I tak samo równo była dzielona odpowiedzialność, bo mimo że logistyka podróży mogłaby się wydawać, że leży po mojej dorosłej stronie, to w rzeczywistości jego wsparcie, uważność, odwaga były czymś więcej niż te wszystkie słowa, liczby, godziny wypisane na kartce czy wydrukowane na biletach. 
To był czas tak bardzo osobistych doświadczeń, piękna otaczającego świata, otwartości ludzi, uśmiechów, pomocy i obecności. To był czas, kiedy tak jak nigdy można było po prostu być w danej chwili. To ogromna wdzięczność względem Boga, zwłaszcza tam na szczytach gór, za Jego opiekę zwłaszcza wtedy, gdy te trudne chwile w przeszłości, były jak mur, przez który wydawało się, że nie damy rady się przebić. 
Każdy przeżywa swoje Camino inaczej; dla każdego jest czymś innym. A czym było dla nas? Dla mnie? Dla niego?



Opowieść pokaże, albo i nie?
Życie pokaże albo też nie?
Czas jednak zrobi swoje, w tę czy tamtą stronę.
Ślady, które zostawiliśmy po sobie na hiszpańskiej ziemi wydadzą owoce albo nie.
Będą nas pamiętać latami albo szybko zapomną.
Ale to właśnie jest życie. 
Tajemnicze, niespodziewane, zaskakujące.
Takie jakie być powinno. 

I Nasze Camino było właśnie takie jakie były.
Ani lepsze ani gorsze. 
I możliwe, że do końca nigdy nie dowiedziemy się jakie było, 
bo stało się ono  również własnością tych, którzy szli obok nas i tych, którzy choćby jednym uśmiechem stali się jego udziałem. 

Piękna historia zapisana na zawsze w sercu, 
Daj Boże nie tylko w naszym.... 



Renata & Filip (7l) 




Komentarze