Jestem tutaj

POLIN - MUZEUM HISTORII ŻYDÓW POLSKICH



Decyzja - od niej wszystko się zaczyna. Ale najpierw jakaś myśl, która nie wiadomo skąd i dlaczego nagle nam przez głowę przepłynie a potem to dobrze znane uczucie ciepła i podekscytowania, kiedy wyobrażamy sobie jak myśl urzeczywistnia się w działanie: namacalne, odczuwalne, doświadczalne. 

A więc myśl była nagła, przemknęła w mojej głowie jak mewa goniąca za okruchem rzucanego gdzieś w oddali chleba.
WARSZAWSKIE MUZEA.

 Nie jestem ich fanką. Nigdy nie byłam. Tak po ludzku mnie nudzą. Pójść, zobaczyć, wyjść - jeszcze jestem w stanie. Ale kiedy już trzeba kupić bilet i to niekiedy ten droższy, no to tak wejść i wyjść już trochę szkoda, bo w końcu za coś zapłaciłam. I tak kręciłam się w tym błędnym kole niechęci, znudzenia poniekąd lenistwa i pewnego rodzaju stagnacji. Do momenty tej myśli, aby nadrobić stracony czas i zobaczyć to co inni już dawno widzieli albo  też te miejsca o których inni podobnie jak ja, nie mają nadal pojęcia, że takie miejsca w ogóle obok nich istnieją. A do większości jak się okazuje, można w wyznaczony dzień tygodnia wejść za darmo. Więc trudno było dalej szukać wymówek. 

I tak naszą muzealną przygodę zaczęliśmy w minioną niedzielę od
 POLIN 
 Muzeum Historii Żydów Polskich. 


Za darmo co prawda nie weszliśmy, ale z racji bycia opiekunem dziecka z niepełnosprawnością weszliśmy za łączną sumę 1zł. Więc tym większy poczułam wstyd przed samą sobą, że dopiero teraz moje stopy przestępują te oto drzwi aby pójść dalej niż tylko do kas biletowych. 
Usytuowany na warszawskim Muranowie, przy Anielewicza 6, robi wrażenie już od pierwszej chwili, kiedy wyłania się przed nami w całej swojej okazałości. Otwarty codziennie oprócz wtorków, od godziny 10.00 do godziny 18.00 w poniedziałki, czwartki i piątki i do 20.00 w środy, soboty i niedziele. Wszelkie informacje o biletach i zniżkach, wystawach itp  można znaleźć na stronie: MUZEUM .
Dzieli się na dwie wystawy stałą i czasową z czego my postanowiliśmy zwiedzić tym razem tylko stałą. W wejściu czeka na zwiedzających kontrola z lotniskowymi bramkami i ochroną aby bezpiecznie przejść dalej do kas biletowych, darmowej szatni, restauracji, sklepu muzealnego, punktu informacji historycznej i ostatecznie albo wreszcie do podziemia aby zwiedzić. 

Muzeum podzielone jest na 8 galerii w której każda krok po kroku wprowadza nas w historię a także codzienne życie w którym rozkwitali ale też i ginęli polscy Żydzi.  
Niesamowita sceneria, światła, muzyka i dźwięki wydobywające się z głośników, pół mrok i piękno kolorów, makiet do tego słowa, cytaty, mądrości wypisane na ścianach po polsku, angielsku i w języku używanym przez narodowość żydowską - wszystko to robi naprawdę ogromne wrażenie. Przenosi człowieka w zupełnie inny wymiar czasu i przestrzeni. 

GALERIA 1
LAS


W oddali widniejące lustra imitujące las, jego szum, śpiew ptaków. Jak głoszą widniejące tam napisy: "Podróż przez tysiąc lat historii Żydów polskich rozpoczyna się w metaforycznym lesie, przestrzeni zainspirowanej legendą o ich przybyciu do Europy Zachodniej. Mieli tu usłyszeć ptaki śpiewające "Polin", co po hebrajsku oznacza "tu odpocznij". To z tej legendy, którą Żydzi powtarzali sobie przez wieki, Muzeum POLIN zaczerpnęło swoją nazwę."

GALERIA 2

PIERWSZE SPOTKANIE
(960-1500)





W tej galerii maszerujemy razem z kupcami, którzy przemierzali polskie ziemie. I to tutaj można obejrzeć najstarszy obiekt w całym muzeum: XIII - wieczną monetę BRAKTEAT


GALERIA 3
PARADISUS IUDAEORUM 
(PIERWSZE SPOTKANIE 1569-1648)

W tej części kultura żydowska rozkwita. Powstają między innymi drukarnie ksiąg hebrajskich. W tym miejscu można też własnoręcznie zrobić odbitkę prasy drukarskiej na starej drukarskiej maszynie. Niby nic takiego, ale gdy własnymi rękoma przekręca się rączkę tej maszyny, zamyka szufladkę z kartką, otwiera i wyciąga się odbitkę na chwilę wcześniej białej kartce, powoduje to w człowieku przypływ radości i dumy, że zrobiło się to samodzielnie i jakby na chwilę zapomina się, że przecież za moment będziemy dotykać naszych nowoczesnych telefonów, tabletów i całej masy cudów technologii. A mimo to, ta starodawna maszyna wzbudza w człowieku na nowo - chęci do tworzenia lub odtwarzania. 



GALERIA 4

MIASTECZKO (1648-1772)

Witamy w codzienności żydowskiego życia. Przed nami karczmy, sąsiedzi, rozmowy, śmiechy, rozciągający się na całą ścianę zmieniający się pokaz tamtejszych łąk, gór, chłopów i ich trzody i ten gwar ulicznych rozmów, dobiegający z głośników. I jest nawet gęś, dumnie stojąca na stole i chowająca pod swoimi skrzydłami wiele tajemnic tamtejszego życia. Ale to co wzbudza podziw, co wzbudziło nasz podziw to przepiękna synagoga. 



GALERIA 5

WYZWANIA NOWOCZESNOŚCI (1772-1914)

To w głównej mierze kolej, która podczas zaborów i rewolucji przemysłowej, staje się symbolem modernizacji. Ale to też zakątek dzieł sztuki, obrazów, teatru.


GALERIA 6

NA ŻYDOWSKIEJ ULICY (1918-1939)

W tym miejscu można naprawdę poczuć się jakby żyło się w tamtych czasach, jakby chodziło się tamtymi uliczkami, czytało tamtą prasę, rozmawiało przez tamte telefony, siedziało w tamtym kinie i oglądało czarno-biały niemiecki film, piło kawę w tamtej kawiarni.. 




GALERIA 7
ZAGŁADA (1939-1945)/
GALERIA 8
POWOJNIE (1944-DZIŚ)

Jeśli będziecie zwiedzać to muzeum z dziećmi do lat 12, obsługa muzeum, zapewne poinformuje Was, że z racji, że dziecko jest jeszcze małe, Muzeum odradza zwiedzanie galerii 7 i 8 i zaprasza Was do przejścia od razu do galerii 9 schodami, które są obok, czyli tak naprawdę do wyjścia. Decyzję oczywiście podejmujecie Wy sami. My poszliśmy dalej tak jak prowadziła nas trasa..

Galeria 7 jest naprawdę bardzo emocjonalną galerią, zwłaszcza te przemawiające ze ścian napisane wielkimi literami słowa, tych, którzy wypowiadali je zza krat obozów. Duża ilość zdjęć, duża ilość informacji tekstowej, obrazy filmowe wyświetlane na całych ścianach, odgłosy zrzucanych bomb, te ustawione kolejki, ludzi zmierzające do komór gazowych.. Naprawdę to porusza, człowiek zapomina wtedy nawet aby wyjąć aparat i zrobić zdjęcie, bo tak naprawdę to robienie zdjęcie jak ludzie umierają, gdzieś godzi w ich nieistniejące człowieczeństwo..
Galeria 8 pomału wyprowadza nas z objęć śmierci i holokaustu i pokazuje odradzającą się historię i życie żydowskiego narodu. 

Ważna uwaga, że zakupiony bilet, jest ważny przez cały dzień, więc istnieje możliwość z Galerii 4, G5 i G6 wyjścia schodami na przerwę do restauracji a później powrotu na trasę zwiedzania. 

Dla mnie było to bardzo emocjonalne zwiedzanie, gdyż od dawno lubię wczytywać i wsłuchiwać się w obozowe opowieści, choć słowo "lubię" tak naprawdę ciężko tu wstawić a zastąpić też do końca nie wiem czym. Prawda jest taka, że mimo wielu przeczytanych książek, dokumentów, wysłuchanych opowieści - nadal nie rozumiem, dlaczego Ci ludzie umierali i zostali tak odczłowieczeni. I chyba dlatego tak interesuje mnie tamten przedział historii, bo ciągle mam nadzieję, że to zrozumiem, że choć przez ułamek sekundy znajdę jakieś logiczne wytłumaczenie, śmierci tylu ludzi..




A więc decyzję o wyjściu do Muzeum tego i mam nadzieję tych wszystkich, które mam wypisane na kartkach uważam za dobrą i wartą aby ją zrealizować do końca. 
Jeśli jeszcze nie byliście, bardzo polecam, bo czas tam spędzony, nie jest czasem straconym. 
Pamiętajcie aby zabrać okulary do czytania, jeśli z takich korzystacie. Jest możliwość zwiedzania z przewodnikiem a także zakupienia audioprzewodnika, dostępnego w języku polskim i angielskim.
Dojazd komunikacją miejską jest możliwy pod samo muzeum lub spacerkiem np  z metra Ratusz Arsenał. 

A przed nami kolejne muzea w tym między innymi:
Muzeum Azji i Pacyfiku;
Muzeum Domków dla Lalek;
Muzeum dla Dzieci;
Muzeum Neonów;
Muzeum Powstania Warszawskiego;
Muzeum Geologiczne;
Muzeum Kolejnictwa
...
Do zobaczenia w kolejnych muzealnych odsłonach :) 


Komentarze

  1. Swietne recenzja, opis i zdjęcia. Dobrze Reniu, że wrocilas. Pod poprzednim tekstem nie mogłam dodać komentarza...A szkoda bo Twoje pisanie zasluguje na pochwałę. Uściski ślę do Warszawy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Ewo za te miłe słowa ale i wizytę. Tak, wróciła możliwość komentowania a tak naprawdę wróciłam do blogowania, bo byłam gotowa z tego zrezygnować - ale ostatecznie cieszę się że zostałam. Warszawa dziękuje za pozdrowienia i przesyła je również do Niemcowa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię chodzić po muzeach, chyba tylko tych na wolnym powietrzu. Większość mnie nudzi, ale Polin chętnie bym obejrzał, bo jest ono inne niż tradycyjny zbiór eksponatów ustawionych za szybami. Byłem w Yad Vashem w Jerozolimie i tam ciężko było mi zapanować nad emocjami, wychodziłem ze łzami w oczach. Jestem ciekaw, jakbym odebrał Polin...
    A z muzeów blisko Warszawy polecam Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sochaczew mamy w planach ale to już jak będzie ciepło. I jak zdążyłeś zauważyć ja też miłośniczką muzeów nie jestem, więc nawet nie będę starała się zachwalać czy zniechęcać do któregokolwiek. Uważam, że to była dobra decyzja aby zwiedzić warszawskie muzea, to faktycznie w pewnym stopniu rozwija i zawsze coś w głowie zostaje. Czy Polin by Cię zainteresował? Też tego nie wiem. Wydaje mi się, że jest faktycznie inny, niż tradycyjne muzeum. Ciężko też mi się wypowiadać, dlatego, że zwiedzanie z ośmiolatkiem, to zupełnie inny rodzaj zwiedzania. Nie ma tak do końca możliwości zatrzymania się, wczytania się w to wszystko, zadumy, pobycia tam, bo dzieci szybko się nudzą i są ciekawe co jest dalej. Ale gdyby tak mieć czas i ściana po ścianie, napis po napisie - to chyba zostałoby jeszcze dłużej w człowieku.. Więc jeśli wybierać się kiedyś będziesz, daj znać - przyniosę kawę w termosie :)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Dziękujemy, za obecność u nas :)