Jestem tutaj

MUZEA WARSZAWSKIEJ STARÓWKI

Muzeum Warszawy; Muzeum Farmacji; Muzeum Interpretacji Zabytków; Muzeum Iluzji; Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie; Muzeum Karykatury; Zamek Królewski/ Ogrody Zamkowe.


Tak naprawdę opisywanie a tym bardziej polecanie lub nie, poszczególnych Muzeów w dobie pandemii, trochę mija się z celem, bo to jak opowiadać o książce, przeczytawszy tylko początek i zakończenie. Wszystko kręci się wokół obostrzeń, jakie zostały nałożone na Instytucje Publiczne. Miałam możliwość rozmawiania z wieloma pracownikami muzeów  w których byliśmy i wszędzie jest podobnie a mianowicie:  albo część obiektów czy sal pozostaje zamknięta przez małą powierzchnię albo możliwości jakie dawało zwiedzanie przed pandemią (dotykanie, siadanie, gry itd) zostały również zakazane jak np w Muzeum dla Dzieci, co akurat w tym konkretnym stanowiło główną atrakcję. Więc przypisywanie któremuś  konkretnemu miana: najlepszy, godny odwiedzenia lub najgorszy, bo nudny - byłoby bardzo krzywdzące. 
Więc pozwolę zostawić sobie Was z wieloma niedopowiedzeniami z małą dozą informacji jak również z niewielką ilością zdjęć - gdyż każdego dnia możliwości tych miejsc odnośnie zwiedzania ulegają zmianom. Zamknięte się otwierają, otwarte się zmieniają, to czego my nie mogliśmy zwiedzić komuś z Was jutro lub za miesiąc może się to udać bez problemu...  


Na Starówce ( o ile  rozszerzymy ją odrobinę poza  Plac Zamkowy i Rynek Starego Miasta) znajdziemy dziewięć a możliwe, że i więcej Muzeów włącznie z Zamkiem Królewskim. Do tej pory zwiedziliśmy wszystkie oprócz dwóch: Muzeum Ordynariatu Wojska Polskiego, który przez sytuację epidemiologiczną pozostaje wciąż zamknięty a mieści się w Katedrze Polowej Wojska Polskiego na ul. Długiej i Muzeum Literatury na Rynku Starego Miasta. Wszystkie pozostałe zostały otwarte dla zwiedzających oczywiście z zachowaniem wszelkich obostrzeń z największym naciskiem na przebywanie w  maseczkach  zakrywających usta i nos i tego pracowniki naprawdę pilnują. Zwracana jest też uwaga na dystans pomiędzy zwiedzającymi a także do większości sal można wchodzić tylko po kilku osób, co sprawia, że zwiedzanie w wielu miejscach stosunkowo się wydłuża. Nie jest to komfortowe raczej dla nikogo, niekiedy ma się wrażenie, jakby pracownicy obserwowali każdy nas krok dodatkowo cały czas patrzyli na twarz czy aby maska nie "zsunęła" się z nosa albo czy nie jesteśmy o te trzy kroki za blisko osoby przed nami. Zdarzało się, że pracownicy stali z kalkulatorami w rękach i zliczali osoby, które już weszli do danej sali, potem odejmowali tych co wyszli i dodawali tych co weszli po nich... To ich obowiązki bez dwóch zdań, dodatkowo jak się okazało podczas rozmów z nimi, dostają solidne pieniężne kary za przekroczony limit choćby jednej osoby w wyznaczonej sali, więc pozostaje nam uzbroić się w dużą dawkę cierpliwości, jeśli zdecydujemy się zwiedzić to czy tamto miejsce, bo w końcu pracownicy nie są temu winni, gdy zmuszeni się wkraczać w naszą osobistą przestrzeń zwiedzania za którą w dodatku zapłaciliśmy. 

PS. Kolejność opisywanych poniżej muzeów, jest według chronologii naszego osobistego zwiedzania ich i nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek klasyfikacją na te bardziej lepsze :)

MUZEUM FARMACJI

Zlokalizowane na ulicy Piwnej 31/33 w jednej z tamtejszych kamienic,więc można dość łatwo przegapić, jeśli w dodatku nie zaglądamy w każde mijane okno. Byliśmy zaraz po otwarciu a mimo to nie byliśmy pierwszymi zwiedzającymi. Kilka małych sal połączonych w jedno,  zlokalizowanych na parterze z jednej strony nie przytłaczało mnogością przedmiotów i informacji z drugiej jednak każdy każdemu miał możliwość patrzenia na ręce, słuchania opowieści: "A tak, pamiętam. Opowiadałem Ci o tym jak matka...". Nim człowiek się obejrzał a po przymusowej izolacji, nagle życie innych zaczęło przenikać nasze własne tak jak kiedyś. Nie było to muzeum, które jakoś nas rzuciło na kolana, choć wspominam go miło, raczej przez ciepły uśmiech obsługi a takie pierwsze wrażenia podobno mają więcej mocy i przekazu niż to co znajduje się za kolejnymi drzwiami. I nie piszę o tym uśmiechu, dla samego pisania ale miałam możliwość doświadczyć jego obecności ale też braku a zarazem dającego się odczuć podejścia bardzo służbowego. I mimo, że wnętrza może i piękne to raczej wrócić bym nie chciała, tam gdzie twarz obsługi cały czas oblana była ponurym spojrzeniem i permanentnym zmęczeniem. To muzeum w porównaniu do innych jest naprawdę małe, ale przytulne, chyba nawet ośmielę się napisać, że jest tam tak swojsko, w pewnym nawet ujęciu domowo, choć każdy rozumie to zapewne inaczej. 






Normalnie, książki, które widać na powyższym zdjęciu były dostępne dla zwiedzających, tak samo jak stół. Można było  usiąść, poczytać.  Teraz pozostało jedynie czytać tytuły przez szybę witryn i zza wyznaczonej linii. 







Muzeum Farmacji: wszelkie informacje tutaj

MUZEUM WARSZAWY

Od kiedy postawiłam sobie za cel zwiedzenia warszawskich muzeów, to konkretne było numerem jeden na mojej liście. Zaciekawiła mnie w nim możliwość przemierzania korytarzy tych kamienic na które od tylu lat patrzyłam jedynie z zewnątrz i po cichu marzyłam aby móc wejść w te czy tamte drzwi i poczuć klimat dawnej Warszawy, na własnej skórze a nie jedynie z książek czy filmów. Paradoks krył się w tym, że przez tyle lat nie miałam pojęcia, że moje marzenie jest na wyciągnięcie ręki  - jedynie po bilet, nic ponad to. Nie wiedziałam, że w jednej z tych kamienic jest to konkretne muzeum. Chyba wydawało mi się to nie na miejscu aby  tak historyczne miejsce uczynić otwartym dla każdego. Jestem romantyczką, wysoko wrażliwym człowiekiem dla którego dawne czasy to sentymentalna podróż, niekiedy baśń, która jest dostępna tylko dla wybranych.. Na szczęście są na tym świecie ludzie stąpający mocno po ziemi, którzy pomyśleli, że każdy śmiertelnik ma prawo dotknąć i doświadczyć historii na własnej skórze. I tym sposobem moja wrażliwa dusza znalazła drzwi, informacje i któregoś lipcowego czwartku przekroczyła próg Muzeum Warszawy z wielką ekscytacją i wręcz dziecięcą radością na samą myśl broczenia w odmętach skrywanej tam historii :)















Muzeum ma 4 piętra, brązowe drewniane schody, całe jest oznakowane żółtymi strzałkami, które wskazują drogę zwiedzania i nie pozwalają się zgubić. Na samej górze taras widokowy, który niestety był zamknięty dla zwiedzających przez swoją małą powierzchnię, jednak szczęście w nieszczęściu były odsłonięte okna, które z kolei zazwyczaj są pozasłaniane, dzięki czemu czuliśmy się prawie jak na tarasie (zdjęcie na końcu).  Na każdym piętrze jest obsługa muzeum. I tu słowo wtrącenia. Spotkaliśmy przy poniższych rzeźbach chłopaka (z obsługi), który na całym tym piętrze podzielił się z nami swoją historyczną wiedzą (student historii sztuki) ot tak, bez przymusu, w cenie darmowego biletu, więc tak naprawdę nie miał obowiązku opowiadać a mimo to, zrobił to z pasją, ciekawością i zaangażowaniem. "Warszawiacy 2.0" to jego (wraz z innymi) strona, w której piszą o Warszawie, dzielą się mało znanymi zwłaszcza dla turysty informacjami, ciekawostkami - jeśli ktoś czegoś takiego szuka, warto tam zajrzeć. 
Ale jak się okazało nie był on jedyną osobą z obsługi, która podzieliła się z nami informacjami i ciekawostkami, choć ten powyższy zasługuje na słowo uznania i wdzięczności. Takie małe gesty, dają nam paradoksalnie więcej radości i wzbudzają uśmiech na twarzy niż te głośno okrzyknięte substytuty szczęścia. 
















Od momentu wyjścia z muzeum, Rynek Starego Miasta przestał być taki jak kiedyś. Stał się pełniejszy, bliższy, ciekawszy. Muzeum jest naprawdę duże i daje duże możliwości do zwiedzania, podziwiania, czytania, oglądania i zachwycania się. Naprawdę warto tam zajrzeć i jak się okazuje nawet takie miejsce z pozoru niedostępne jest w zasięgu dla każdego. Mało tego w każdy czwartek zwiedzanie jest bezpłatne. 
Muzeum znajduje się na: Rynek Starego Miasta 28-42, godziny otwarcia i cennik tutaj


CENTRUM INTERPRETACJI ZABYTKÓW 

Znajduje się na ul. Brzozowej 11/13 ale choć nazwa ulicy przeciętna i odległa niech Was nie zmyli, gdyż Centrum znajduje się kilka kroków dalej od opisywane przed chwilą Muzeum Warszawy. Jest na tyłach kamienic po lewej stronie, patrząc na zdjęcie Starego Miasta powyżej, więc nie trzeba niczym dojeżdżać czy przemierzać kolejnych dzielnic Warszawy. Dla nieznających tak dobrze Warszawy, bazując na zdjęciu wprost mamy Zamek Królewski(niewidoczny na zdjęciu) a z tyłu Barbakan (też niewidoczny) . Może teraz będzie łatwiej., odnaleźć się na Starym Mieście :)  Więcej informacji o tym miejscu znajdziecie tutaj






Jeśli nazwa tego Centrum nic Wam nie mówi, tak jak mi przez tyle lat, to zdjęcia na pewno powiedzą więcej. Całe Centrum jest poświęcone odbudowie Warszawy. Dla mnie było i będzie to szczególne miejsce. Muszę przyznać się z wielkim wstydem, że nie miałam pojęcia o losach Warszawy tej z Powstania Warszawskiego, głównie z Powstania Warszawskiego. Wiedziałam, że godzina "W", że ginęli ludzie, że Ci co brali udział jeszcze żyją, znałam nawet niektóre piosenki ale poza tym, jedyne co potrafiłam to wstawiać zdjęcia na Instagram ze znakiem powstańców. Tyle było mojego patriotyzmu. Na szczęście znalazłam czas aby pochylić się nad tamtymi czasami. Przeczytałam kilka książek i to one otworzyły mi oczy na historię, która rozegrała się w Warszawie i to nie tylko na Starym Mieście. Dlatego przekroczeniu progów tego Centrum było dla mnie bardzo emocjonalne, przy niektórych opisach i zdjęciach powstrzymałam łzę, może nawet niepotrzebnie. Uważam, może trochę na wyrost ale aby mówić o Warszawie, tej która była i na której fundamentach odrodziła się ta, którą znamy i w której wielu z nas mieszka dzisiaj, trzeba spojrzeć przez pryzmat jej historii, ludzi, którzy o nią walczyli i którzy w niej walczyli. O tysiącach, którzy stracili tu życie, tylko dlatego, że tu mieszkali.. Niekiedy boli, kiedy słyszy się głosy nienawiści odnośnie Warszawy. Tak bardzo zapominamy o jej historii o jej sercu patrząc przez pryzmat wieżowców, korporacji, które sięgają nieba i wznoszą się coraz wyżej i wyżej... Dla mnie Warszawa od pierwszej chwili była jak Matka, która mnie adoptowała, gdy przyjechałam z małej mazowieckiej wioski i do dziś daje mi zaplecze matczynej miłości. Dlatego jak każde dziecko, będę stawała w jej obronie z wdzięczności względem tego co mi dała i z szacunku dla jej historii.
 














MUZEUM ILUZJI

A teraz będzie zupełnie coś innego. Coś co nawet teraz wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Muzeum Iluzji, miejsce, które nas oczarowało i które miało jedną wadę: wszystko trwało za krótko i było tego za mało, choć było dużo. Chciało się jeszcze.  Największą furorę robią przede wszystkim sale z lustrami, ale trzeba tam po prostu być aby tego doświadczyć. Twarz sama się uśmiecha :) Ale to oczywiście nie koniec atrakcji, którego nasze ciało może doświadczyć a mózg musi się nieźle napracować aby się w tym wszystkim odnaleźć.  Kilka zdjęć dla zachęty, choć zachęcać tak naprawdę nie trzeba. 

















Muzeum znajdziecie na Rynek Starego Miasta 21 w bliskim sąsiedztwie słynnej restauracja Magdy Gessler "U Fukiera". Strona muzeum tutaj

ZAMEK KRÓLEWSKI I OGRODY ZAMKOWE

Zamku Królewskiego raczej przedstawiać nie trzeba. To chyba jedna z większych atrakcji Warszawy, którą masowo podziwiają turyści obcokrajowi jak i rodacy. I wszystko co opisuję do tej pory i co będę opisywać jeszcze w kolejnych postach, wszystkie te turystyczne atrakcje, były dla mnie nieznane od ich wewnętrznej strony. I nie potrafię do końca znaleźć odpowiedzi "dlaczego?" Może to co mamy na wyciągnięcie ręki wydaje nam się po pierwsze tak znane i obeznane, że nie tracimy czasu aby zaglądać do środka, bo spotkania nas poganiają, bo praca, rodzina a gdy jest czas aby pójść i zwiedzić to najczęściej brakuje siły. Niekiedy też pojawia się takie przeświadczenie, że to nie dla mnie - zwykłego śmiertelnika, że to "za wysokie progi na moje nogi" :) 
Jakby nie patrzeć weszliśmy do środka Zamku pierwszy raz. Nie wszystko było można zwiedzić ale też  kilka sal zostało otwartych dla zwiedzających dokładnie w dzień, naszego pobytu tam.











OGRODY ZAMKOWE

Ogrody znajdują się na tyłach zamku od strony Wisłostrady. Otwarte są codziennie od  10.00 do 21.00 a wstęp do nich jest bezpłatny. Znajdziemy tam Ogród Dolny i Górny. Na górnym ogrodzie jest usytuowana restauracja z widokiem odpowiednio sprzyjającym delektowaniem się kawą i nie tylko. I chyba nie muszę wspominać, że to również był nasz pierwszy raz w tamtym miejscu? :) 





                        









Informacje o Zamku znajdziecie tutaj 
 o Ogrodach Zamkowych tutaj

Na koniec tego posta jeszcze pozostają dwa muzea, która możemy uznać, że przynależą do Warszawskiej Starówki. 

MUZEUM MARII  SKŁODOWSKIEJ -  CURIE

Znajduje się przy ul. Freta 16 niedaleko kościoła św. Jacka u Dominikanów. Parter i piętro. Nie za wielkie ale pokazuje wiele z życia zarówno samej Marii jak i jej męża. Warto pójść, poczytać, zobaczyć - bo dlaczegoż by nie :) 















Tutaj znajdziecie informacje o muzeum .

I ostatnie w tym poście:

MUZEUM KARYKATURY im. Eryka Lipińskiego


To muzeum jest najdalej wysunięte od Starego Miasta. Znajdziemy je na ul. Koziej 11 nieopodal kościoła św. Anny na Krakowskim Przedmieściu. Co mogę powiedzieć o tym miejscu? Uśmiałam się, nacieszyłam oczy kolorem, talentem bijącym z obrazów. Tak, to fajne miejsce, dalece odbiega od muzealnych wnętrz, bardziej przypomina wystawę, wnętrze galerii niż muzeum.. Warto tu zajrzeć, wychodzi się z uśmiechem i lekkością na duszy.. Tutaj więcej informacji. 
 











Kiedy jestem przekonana, że znalazłam już wszystkie muzea w danym miejscu, okazuje się, że nagle pojawiają się kolejne. Więc pisząc na początku, że jest ich tylko dziewięć tak naprawdę nie mam pojęcia ile ich jest. Może to i lepiej, bo ciągle mogę tą z pozoru tak dobrze mi znaną Warszawę - poznawać, przenikać jej mury, zaglądać do środka i doświadczać także tych miejsc, które do tej pory wydawały mi się niedostępne..

A to nie koniec, Kolejne muzea już za nami a kolejne jeszcze przed :) 

Miłego zwiedzania:)
Renata. 



Komentarze