Jestem tutaj

MUZEUM ETNOGRAFICZNE; MUZEUM DLA DZIECI; MUZEUM PIENIĄDZA

MUZEUM ETNOGRAFICZNE

Podobnie jak wcześniej opisane muzeum Chopena, to konkretne również było mi odległe. Nie miałam pojęcia o czym jest, wydawało mi się z nazwy jakieś takie nudne, o niczym. Więc również widniało gdzieś w odległych pozycjach na liście muzealnej. Ale będąc w Muzeum Pieniądza, okazało się, że dzieli nas kilka kroków od niego. Grzechem więc było nie wejść i odkładać je na wieczne potem. 
I tak właśnie było, wystarczyło przejść ul. Mazowiecką aby na rogu bez większego problemu znaleźć wejście. Budynek ogromny, drzwi ciężkie, dwa razy wyższe od nas. Gdy weszliśmy od pierwszych kroków powitał nas serdeczny uśmiech dziewczyny z recepcji. A po takim powitaniu nie było mowy aby zawrócić. Ten uśmiech witał i zapraszał dalej.
Tym razem to kolejne muzeum, gdzie w dniu naszego zwiedzania została otwarta kolejna sala dla zwiedzających, więc szczęście muzealne nam sprzyjało :)
Zaczęło się niewinnie od kilku chińskich przedmiotów, ubrań, wydawało się, że to moje przypuszczenia o nudzie się potwierdzą - aż tu nagle po wejściu na kolejne piętro naszym oczom ukazało się całe spektrum WSZYSTKIEGO, niczym na halach expo a to był dopiero początek...







Ilość rzeczy, jakie tam się znalazły sprawiły, że - poczułam się sama jak relikt przeszłości. Większość z nich były w użyciu jakby wczoraj, gdy w dzieciństwie trzeba było stać i pilnować prania we Frani, czy patrzeć jak mama wieczorami szyje na czarnej maszynie z dużą ciężką metalową nóżką. A narzędzia? Większość nadal leży u mojego ojca w warsztacie a przecież tak niedawno sama uczyłam się ich używać przesiadując z nim wieczorami i słuchając jak opowiada o tym i o tamtym do tego stopnia, że nie raz trzymając palec w imadle za mocno pchnęłam rączką.. Do dziś pamiętam ten ból.. :) Dla mnie to nadal takie rzeczy z teraz. A okazuje się, że większość ludzi, mojego pokolenia naprawdę nie zna ich nazw ani sposobu użytkowania.. Więc, to miejsce jak żadne inne otworzyło mi oczy na mijający czas i na wspomnienia, te jakby z wczoraj.. Zwiedzanie wnętrz przerodziło się w sentymentalną podróż do czasów dzieciństwa. Było więc warto tu zajrzeć. Jak widać nic nie dzieje się bez przyczyny, nawet tak błahe wydarzenia jak odwiedzenie tego czy tamtego muzeum.


Z hali, którą nazwano "Porządek rzeczy" przeszliśmy do kolejnej "Biblia Pauperum" - czyli sala poświęcona religii od Raju aż po śmierć Jezusa. Kolory, kształty, różnorodność - zachwycały oczy. Nawet nie rozchodzi się w tym miejscu o religię w sensie wiary ale o to co sztuka i dany artysta chciał powiedzieć swoim dziełem. 





Następnie po schodach schodzimy aby cieszyć oczy "Czasem Świętowania". I tak, widok hali poniżej w pierwszym momencie wywarł na nas ogromne wrażenie. Przez sekundę przeszła myśl, że źle weszliśmy i trafiliśmy do sklepu niczym dawny "Sezam" z Marszałkowskiej. 









Jak się dowiedzieliśmy od obsługi, to co my uważaliśmy za coś dużego, tak naprawdę było małe, bo wiele z sal było wyłączonych z użytkowania. Kiedy pani opowiedziała nam jak przed pandemią wyglądało to miejsce, można było spróbować wyobrazić sobie jego prawdziwy ogrom. 

Muzeum Etnograficzne to takie państwo w państwie a raczej muzeum w muzeum. Gdyż oprócz swoich bogactw i tej różnorodności, mieści w sobie jeszcze:

MUZEUM DLA DZIECI

I to to konkretne muzeum dość mocno ucierpiało na obecnej pandemii i nałożonych obostrzeniach. Wszystko co znajduje się w jego salach, dzieciaki mogły do woli dotykać, używać, siadać, bawić się, poznawać.. Teraz, jedynie co zostało z zabawy to możliwość poskakania na planszy narysowanej na podłodze. Nic więcej. Nie można dotykać, nie można siadać - a jak tu okiełznać dziecięcą radość, fascynację i chęć aby doświadczyć tego miejsca wszystkimi zmysłami, kiedy otoczone są zabawkami, przedmiotami, które dają możliwość do eksperymentowania..? Z drugiej strony jak doszłyśmy do obopólnego wniosku z panią z obsługi, lepiej tak, niż w ogóle mielibyśmy siedzieć zamknięci w czterech ścianach. Pozostaje więc doceniać to, że można, nawet jeśli ta możność to tylko skrawki tej do której przyzwyczaiło nas życie. 





Na stronie Muzeum znajdziecie potrzebne informacje zarówno do samego Muzeum Etnograficznego jak i Muzeum dla Dzieci. 

MUZEUM PIENIĄDZA

Wspomniany na samym początku, znajduje się na ul. Świętokrzyskiej 11/21 w budynku Narodowego Banku Polskiego - trudno przegapić :) Tak naprawdę nosi nazwę Centrum Pieniądza i wejście do niego jest darmowe. Warto jednak pamiętać, że obecnie między 13.30 a 14.00 lub 14.30 nie pamiętam dokładnie jest przerwa na dezynfekcję, więc warto zaplanować zwiedzanie tak, aby nie musieć się spieszyć przed zamknięciem - tak jak to było w naszym przypadku.

Centrum jest naprawdę duże, ma wiele sal, wiele ciekawych informacji, ma skarbiec i prawdziwą sztabkę złota. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Obsługa jest naprawdę otwarta i życzliwa. Aby jednak dostać się do środka, trzeba przejść przez obowiązkową dezynfekcję rąk, posiadanie maseczki na ustach i nosie i niespotykanie trzeba poddać się pomiarowi temperatury. Gdy to będziemy mieć już za sobą czeka na nas monitor i bramka wyjęte z lotniska czy sądu. Dopiero gdy nic nie zapiszczy na bramkach a temperatura naszego ciała nagle się nie podniesie- możemy zacząć zwiedzać. 

Tutaj też jest wiele sal do których może wejść za jednym razem mała liczba osób, więc akurat w tym konkretnym miejscu zwiedzania wydłuża się o kolejne minuty. Mimo to warto. 














Stronę do Muzeum/Centrum Pieniądza znajdziecie tutaj

Komentarze