Jestem tutaj

POLKA W GWATEMALI

 Z Marleną, którą za chwilę sami poznacie, znamy się ponad rok czasu. I od tamtego momentu coraz mocniej kiełkował w mojej głowie pomysł aby zaprosić ją do podzielenia się swoimi doświadczeniami z kraju do którego wyjechała niedługo po tym jak nasze drogi się przecięły. Z każdym kolejnym zdjęciem jakie podsyłała, z każdą kolejną informacją czy opowieścią, którą dzieliła się z nami na prywatnej grupie - moja potrzeba aby posłać to dalej w świat przybierała na sile... Kilka dni temu zgodziła się opowiedzieć szerszej publiczności o życiu w Gwatemali. Obecna sytuacja, która ma miejsce za naszą granicą mocno się do tego przyczyniła. Obie potrzebowałyśmy zająć czymś myśli, oderwać się od napływających lawinowo tragedii i ludzkiego nieszczęścia.. I tak powstał ten post. Wszystkie zdjęcia są autorstwa Marleny a po więcej zarówno zdjęć jak i informacji odsyłam Was na jej Instagram @moja_gwatemala

Zapraszamy więc Was z Marleną w podróż do i po Gwatemali ("Gwatemala - państwo w Ameryce Środkowej, położone nad Oceanem Atlantyckim i Oceanem Spokojnym. Graniczy z Salwadorem, Hondurasem, Meksykiem, Belize" - wikipedia.org)

Widok ze zbocza wulkanu Acatenango, w tle aktywny wulkan de Fuego



Kiedy po raz pierwszy stanęłam na gwatemalskiej ziemi, poczułam się wolna i naprawdę szczęśliwa. Była to moja pierwsza, samotna tak daleka podróż. Wtedy nie myślałam, że w niedalekiej przyszłości Gwatemala zostanie moim domem. Oglądałam wszystko z perspektywy dziecka z szeroko otwartymi oczami. Mnogość kolorów w architekturze i naturze, gwatemalczycy przemili i zawsze bardzo pomocni, kuchnia - najlepsza ta na ulicy lub na targu. Czułam się trochę jak w środku filmu dokumentalnego, w którym na każdym kroku otaczały mnie wulkany i niezwykle bujna, soczyście zielona roślinność.  Dokument jednak szybko zmienił się w film romantyczny i za sprawą serca po dwóch miesiącach kupiłam kolejny bilet, tym razem bez planu powrotu. 


Pomnik przyrody Semuc Champey



Widok na wulkan Agua ze zbocza wulkanu Acatenango

Moje życie przed Gwatemalą toczyło się pomiędzy pracą i planowaniem kolejnych podróży. Nie ważne gdzie, choćby kilkadziesiąt kilometrów od domu. Moja niespokojna dusza zawsze szukała nowych bodźców. Od 2020 roku całkiem przypadkiem zaczęłam uczyć się hiszpańskiego, chwilę później rozpoczęła się pandemia uziemiając wszystkich.  Mnie zmobilizowała do dalszego pogłębiania wiedzy, co pozwoliło mi oderwać się od tej dziwnej rzeczywistości. Cały świat przeniósł swoje życie do sieci, a ja wykorzystałam ten moment do nawiązania znajomości z hiszpańskojęzyczną częścią świata: Alejandra uciekająca z pogrążonej kryzysem Wenezueli; Dayami - Kubanka, która swoje szczęście odnalazła w Panamie czy Omar Peruwiańczyk walczący o prawa pracownicze - to część z moich internetowych przyjaźni trwających do dziś. W międzyczasie zawirowania w życiu prywatnym, przedłużająca się w nieskończoność pandemia i szarobura aura pomogły mi podjąć decyzję o kolejnej podróży, tym razem samotnej, w totalnie nieznane rejony. Tak padło ma Gwatemale.


pomnik przyrody Semuc Chumpey Antigua Guatemala


San Pedro La Laguna



Pakując swoje życie do walizki zrozumiałam, że zaczynam nowy etap życia. Nie analizowałam długo, zdałam się na szósty zmysł. Zawsze wychodzę z założenia, że żałuję tych rzeczy, których nie zrobiłam. Z zaskakującą łatwością zwolniłam się z firmy, z którą byłam związana przez 13 lat, sprzedałam samochód i zostawiłam większość swoich rzeczy. Najtrudniejsze było pożegnanie z rodziną i przyjaciółmi i myśl że nie wiadomo kiedy się zobaczymy. Żyjemy w dobie Internetu co na pewno ułatwia utrzymywanie kontaktu, ale żywy kontakt z najbliższymi jest nie do zastąpienia.


Gwatemala pachnie zmoczonymi trocinami. Wiem, brzmi dziwnie, ale już tłumaczę od początku. Okres Wielkanocny począwszy od Wielkiego Postu to jeden z najpiękniejszych i najbardziej tradycyjnych w Gwatemali. W tym czasie na ulice wychodzą procesje katolickie. Na każdą z nich mieszkańcy tworzą wielobarwne dywany. Podstawowym produktem wykorzystywanym do przygotowania jest aserrín czyli trociny, sproszkowane i barwione na wszystkie możliwe kolory. Wykorzystuje się także kwiaty, owoce, trawy niemalże wszystkie zasoby organiczne. Przed rozpoczęciem prac należy zmoczyć powierzchnię i później regularnie polewać wodą, aby cały misterny projekt nie został zniszczony przez wiatr. Zapach unoszący się w powietrzu jest tak specyficzny i unikalny, że od razu przyszedł mi na myśl. 


Antigua Guatemala, dywan wykonany podczas Wielkiego Tygodnia w 2021 r.// Ciudad de Guatemala, przygotowanie dywanu 2022 r.

Gwatemala smakuje - w tym miejscu postawiłabym kropkę. Jestem kulinarnym fanatykiem i możliwość poznania dogłębnie kultury od kuchni jest niczym spełnienie marzeń. 

Pierwsze co przychodzi mi na myśl to owoce i warzywa dostępne przez cały rok. Żółte mango, którego sok cieknie po brodzie, smoothie z dojrzałej papai, kremowe awokado, ostre papryczki chiltepe, które w połączeniu z limonką, cebulą i kolendrą są świetnym dodatkiem do tutejszego rosołu…

Dwa podstawowe produkty tutejszej kuchni to czarna fasola i kukurydza.

Z kukurydzy powstają tortille, traktowane podobnie jak polski chleb. Można je jeść na milion sposobów, jako dodatek do obiadu, faszerowane mięsem czy w wersji śniadaniowej z jajecznicą lub przekładane serem. Zawsze jedzone na ciepło, przechowywane w kolorowych ręcznie tkanych chustach.

Fasolę natomiast głównie je się na śniadanie albo kolację w postaci pasty lub w całości. Najlepiej smakuje gotowana na ogniu przez kilka godzin i podawana z podsmażoną cebulką.

I podsumowując ten temat dwa moje ulubione dania to: ceviche gwatemalskie (mieszanka złożona z krewetek lub ryby połączona z kolendrą, drobno pokrojonymi pomidorami, czerwoną cebulą, sosem sojowym, pomidorowym i sokiem z limonki podawana z solonymi krakersami) oraz shucos czyli gwatemalskie hot-dogi sprzedawane na ulicy (do wyboru grillowana wołowina, chorizo lub parówka z dodatkiem guacamole, parzonej kapusty, cebuli z kolendrą w przypieczonej na ruszcie bułce, którą smaruje się sosem chimichurri).


ortillas z serem chankol ceviche

gwatemalskie hot-dogi- shukos


mango na kilka sposobów

Codzienność tak podobna do polskiej czyli praca, dom, rodzina. I tak różna. Brak parków, w których można by odpocząć po pracy, życie toczy się na zamkniętych osiedlach. Brak bezpieczeństwa, aby spacerować po zmroku, wszyscy poruszają się samochodem. Przyciemniane szyby we wszystkich autach ze względu na kradzieże.

Z tych pozytywnych aspektów nieoceniona uprzejmość. Sprzedawcy zawsze mili, mimo że niektórzy na przykład na targu pracującą codziennie. Pielęgniarki zawsze pomocne i zwracające się do mnie serdecznie. Ochroniarz zawsze życzący miłego dnia. Sąsiedzi jak i obcy na ulicy zawsze witający się  z uśmiechem. Brak ponurych dni, słońce choćby na chwilę wychodzi codziennie.


koliber latający przed moim blokiem



Największe gwatemalskie zaskoczenie to ruch uliczny i korki, które nigdy się nie kończą. Żyjąc w Polsce myślałam, że nic mnie w tej materii nie zaskoczy, a jednak. Transport publiczny w Gwatemali jest na bardzo słabym poziomie, a co za tym idzie w każdej rodzinie jest po kilka aut. Poranny dojazd do pracy może zająć nawet 2 godziny lub więcej. Aby zwiększyć liczbę pasów jezdni w stronę centrum policja każdego dnia blokuje ruch w przeciwnym kierunku. Dla osób podróżujących w drugą stronę wiążę się to z nawet półgodzinnym postojem. Bardziej zdesperowani, aby ominąć godziny szczytu wyjeżdżają z domu przez 5 rano i śpią przed pracą w aucie na parkingu. Niedzielne powroty najlepiej zaplanować przed szesnastą lub późnym wieczorem, inaczej jesteśmy skazani na wydłużenie czasu dojazdu co najmniej dwukrotnie.


Quetzaltenango



Odmienność, która jest nie do przejścia... Jestem osobą, która łatwo przystosowuje się do nowości, a wręcz niektóre są dla mnie atrakcyjne. Nigdy nie poczułam zbytniego szoku kulturowego. Jednak są dwie malutkie odmienności, na które raczej nie dam się namówić. 

Co zrobi Gwatemalczyk z kwaśnym cytrusem? Posoli. Mandarynkę, pomarańcza czy niedojrzały ananas najlepiej posolić, a na dodatek posypać pikantną papryką. Najdziwniejszy smak w moim życiu, któremu zdecydowanie mówię pass.

Drugi element totalnie niezrozumiały dla mnie to serwowanie do każdego posiłku coca-coli. Spotkanie rodzinne bez tego słodkiego jak ulepek napoju nie ma prawa bytu. Każde dziecko zna ten smak, a co za tym idzie pojawia się problem otyłości. 

I w tym przypadku raczej nie zmienię zdania, wybieram dużo smaczniejszą i zdrowszą wersję jaką są licuados czyli napoje ze zblendowanych owoców na bazie wody lub mleka. 


licuados


Nasze kultury.. są wbrew pozorom podobne do siebie. Jedni i drudzy omijają przepisy na wszystkie możliwe sposoby. Są gościnni, ale najważniejszy punkt w obydwóch przypadkach to przywiązanie do rodziny. Wspólnie spędzona niedziela czy święta to norma. A najlepszy możliwy sposób to churrasco na świeżym powietrzu czyli nasz swojski grill. Wersja standardowa to steki wołowe, kiełbaski chorizo, cebollines (przerośnięty, łagodny w smaku szczypiorek), podawane z guacamole ( pasta z awokado), chirmol (sos z grillowanych zblendowanych pomidorów, cebuli i kolendry), ryżem i oczywiście tortillami.



Rincon Suizo Farm, miejsce gdzie można spędzić rodzinną niedzielę poza miastem

Kobieta w Gwatemali.. na pierwszy rzut oka ubrana w piękne, kolorowe, tradycyjne stroje, zawsze bardzo pomocna i miła - to strona, którą zwykle widzi turysta.

Druga, ta smutniejsza - to bardzo wysoki poziom przemocy wobec kobiet. Nadal bardzo silnie widoczna jest kultura machismo czyli poczucie wyższości mężczyzny nad kobietą, gdzie z założenia kobieta ma dbać o dom, rodzić dzieci i być posłuszna mężowi. Wiąże się z tym wiele mniejszych i większych tragedii. 

Nie jest niczym dziwnym rodzina z szóstką czy ósemką dzieci, szczególnie na wsiach. Biorąc pod uwagę, że dobra edukacja jest płatna, możliwość wyrwania się z biedy jest bardzo trudna. Według statystyk około 20% gwatemalczyków nie umie czytać ani pisać. Dzieci bardzo często zamiast się uczyć, pomagają rodzicom w pracy.

Liczba młodych matek to kolejny problem. W 2021 roku ponad 2 tys. dziewczynek pomiędzy 10 a 14 rokiem życia i ponad 70 tys. do 19 roku życia - zostało mamami. Jak możemy się domyślać, raczej nie z własnej woli. 

Gwałty, zaginięcia, morderstwa ze względu na płeć to bardzo poważny problem dla historii współczesnej kraju. Zwykle oprawcy są bezkarni, a do tego prawo całkowicie zakazuje aborcji. Rząd wraz z organizacjami próbuje wprowadzać programy edukacyjne, niestety nie obejmują one mężczyzn. Z okazji Dnia Kobiet nie jest popularne obdarowywanie pań kwiatami czy czekoladkami, ale protesty w obronie praw kobiet.


Malunek na placu centralnym w stolicy podczas protestu, od góry :Jestem dziewczynką, nie matką.

Jestem inteligentna.

Jestem silna.

Zasługuję na miłość.

Zasługuje na szacunek.

Mogę marzyć.

Chcę się uczyć.

Żyję żeby bawić się.
 

Gwatemala nauczyła mnie… nie przejmowania się drobnostkami. To czy zjem na porcelanowej zastawie czy na papierowym talerzyku nie ma najmniejszego znaczenia. Kiedyś brak jednakowych szklanek czy talerzy na przyjęcie gości przyprawiłoby mnie o ból głowy, teraz nie ma to najmniejszego znaczenia. Najważniejsze to wspólne spędzenie czasu. W przypadku uroczystości tutaj nie liczy się standard, ale zaproszenie wszystkich bliższych i dalszych krewnych. 

Nauczyłam się również cierpliwości. Słynna hora chapina (hora to godzina, chapin to potoczne określenie gwatemalczyka) czyli chroniczne spóźnianie się. Z natury zawsze jestem punktualna i lubię mieć wszystko przygotowane. Ale tutaj musiałam odpuścić, no bo niby jak przygotować obiad na konkretną godzinę, kiedy rodzina przyjeżdża półtorej godziny po umówionym czasie. Podczas zamówienia firma deklaruje wykonanie szafy na za dwa tygodnie, ale jakimś cudem bez żadnych wyjaśnień przyjeżdżają po pięciu. I tak przykłady można mnożyć.




 

Marlena Kuśmierczyk- rocznik 89, łodzianka od roku mieszkająca w Gwatemali. Zawodowo związana z handlem - od sprzedawcy, szkoleniowca po kierownika.  Miłośniczka podróży, literatury, języka hiszpańskiego i kultury latynoskiej. Wolne chwile spędza pośród natury, najchętniej wspinając się na wulkany.




Komentarze

  1. Och, z ogromną przyjemnością przeczytałam jednym tchem, jak dobrą książkę. I ile ciekawych rzeczy się dowiedziałam. Takie relacje od osób, które bezpośrednio dotykają innej kultury, są zawsze najciekawsze, bo prawdziwe od podszewki. Dziękuję Ci za tę arcyciekawą podróż na drugi koniec świata :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny kraj, co widać po zdjęciach. Ciekawa relacja z plusami i minusami Gwatemali. Przeczytałam z przyjemnością, choć przyznam, że wolałabym na własne oczy zobaczyć ten ciekawy kraj. Może kiedyś! Choć z emeryckiego uposażenia będzie trudno. Brawa dla odważnej Marleny poszukującej swej drogi życiowej.
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli czegoś bardzo pragniemy, życie podsyła nam możliwości aby to osiągnąć - tak więc wiary w spełnienie tego pragnienia :) Dziękuję w imieniu Marleny, choć jestem przekonana, że zagląda tutaj i czyta Wasze komentarze :)

      Usuń
  3. Cudowny wpis, cudowna relacja. Z wielką przyjemnością przeczytałam o życiu w obcym mi miejscu. Jestem pełna podziwu dla Marleny ze zdenerwowała się na zamieszkanie w takim egzotycznym miejscu. Podziwiam Marlenę za odwagę bo ja chyba w tamte rejony świata to raczej bym się nie przeniosła ;) życie jest przewrotne, to prawda i człowiek nie wie co zrobi jutro, ale Ameryka Południowa to raczej tylko na zwiedzanie :) pozdrowienia dla Marleny i wszystkiego co najlepsze w nowym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda co napisałaś - życie jest przewrotne i potrafi nas mocno zaskoczyć - więc kto wie jak to będzie u Was i może kiedyś staniecie na latynoskiej ziemi:) Pozdrawiam w swoim i Marleny imieniu :)

      Usuń
    2. Nieeeeee oj już raczej nie :) my jesteśmy zadowoleni z podjętej decyzji o zamieszkaniu w Norwegii. Na początku też mi nie bo łatwo i wiem jak to jest z przystosowaniem się. Wiem też że dużo zależy od nas samych.
      P.S doporo zobaczyłam że literówka się wdała... Nie cierpię tego... :)

      Usuń
  4. Nigdy mnie nie ciągnęło w tamtą stronę, chyba przez złą sławę, jaki ma ten region świat, ale po tych opowieściach Marleny jestem zaintrygowana :D Dziękuję dziewczyny za przybliżenie mi tej części świata <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam serdecznie ♡
    Wspaniały wpis. Wspaniałą relacja. Wspaniała fotorelacja. Nigdy nie byłam w tych okolicach, miło było przeżyć taką wirtualną wycieczkę, dowiedzieć się czegoś nowego, zobaczyć coś czego się wcześniej nie widziało. Bardzo inspirujący wpis, taki dodający skrzydeł!
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za tak pozytywne odczucia. Również pozdrawiamy :)

      Usuń
  6. Dzięki za przybliżenie dalekiego kraju, pokazanie plusów i minusów też. Turystycznie - super, do życia - już nie za bardzo, ale tylko dla mnie. Marlenie życzę szczęścia 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy zakątek ma swoje plusy i minusy, więc warto o nich pisać i mówić. Pozdrawiamy :)

      Usuń
  7. Niesamowita jest ta Marlena która mieszka w Gwatemalii.
    A Tobie dziękuję serdecznie za tekst o tym kraju.
    Pozdrawiam pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowne zdjęcia i bardzo ciekawy test. Czytałam z ogromną przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytałam ten wywiad z wielką przyjemnością. Ostatnie pandemiczne lata sprawiły, że blogosfera, zwłaszcza ta podróżnicza, rzadko opisuje dalekie i egzotyczne kraje. A u Ciebie proszę, Gwatemala. Chociaż osobiście nie wyobrażam sobie aż tak dalekiej przeprowadzki to z pewnością codzienność w Gwatemali musi być interesująca. Zauważyłam dużo podobieństw do Hiszpanii, to wieczne spóźnianie się, grillowanie i rodzinność. Szkoda tylko, że po zmroku jest w Gwatemali tak niebezpiecznie.
    Moc pozdrowień dla Marleny i uściski dla Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna fotorelacja! Super, że miałaś okazję zwiedzić to miejsce :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Super wpis! Gwatemala nigdy nie była na liście moich podróżniczych marzeń, a teraz zachciało mi się ją zobaczyć. Chyba przez te dywany 😉 tak się cieszę, że przeczytałam o nich właśnie dziś, w Wielki Czwartek. Wielkie uściski i najlepsze życzenia: dla Ciebie, Młodego i Marleny 💚

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękujemy, za obecność u nas :)