Jestem tutaj

PIASECZNO PKP - ZALESIE GÓRNE PKP - żółty pieszy - 8 km

 Do tego szlaku przymierzaliśmy się już od dłuższego czasu. Na mapie kusił licznymi stawami, zalesionymi terenami, mostkami. Logistycznie nic dodać nic ująć - dojazd z Warszawy i powrót rewelacyjny - początek na stacji PKP w Piasecznie koniec (nasz wyznaczony koniec) na stacji w Zalesiu Górnym. Początkiem lipca przyszła na niego kolej. 

Zalesie Górne - szlak pieszy żółty
Zalesie Górne - szlak pieszy żółty



Lista pieszych szlaków na terenie Warszawy jak i w jej okolicach od ponad trzech lat stworzona z należytą starannością widnieje w naszym podręcznym kajeciki a do każdego szlaku dopisany numer. Wszystko po to, aby ułatwić sobie każdorazową zagwozdkę, który szlak wybrać. I choć bardzo się staram być wierna sobie samej, to to się nie sprawdza. Próbowałam wielokrotnie stać przy raz podjętej decyzji: "Jutro idziemy na ..." ale coś we mnie jest silniejsze i miesza w głowie do ostatniej chwili. 
Nie inaczej było i tamtym razem. 
- Do Zalesia czy do Otwocka? Obok wody czy przez miasto? Co wybieramy?
- Niech pomyślę.. Hmm - woda. 

Pociąg do Piaseczna w Warszawie Wschodniej odjechał dwie minuty przed naszym przybyciem. Kolejny z przesiadkami był za kilkanaście minut. Pociąg do Otwocka za pięć minut miał wjechać na peron. 

- Może jednak wybierzemy ten szlak przez miasto?
- Mamo, to na co się umawiamy - robimy. Poczekamy na kolejny pociąg.  
Mądrość dziecka czasami przekracza rozsądek dorosłego - na szczęście. 
Po 1,5 godzinie z przesiadkami wysiedliśmy na dworcu w Piasecznie. W tym Piasecznie w którym czysto turystycznie nigdy nie byliśmy. Przez miasto samochodem wielokrotnie - ale aby coś zobaczyć - nigdy. A okazało się, że po niecałym kilometrze było czym się zachwycić i dalece odbiegało to od wielkomiejskiej infrastruktury. 







TRASA  SZLAKU Z PIASECZNA DO ZALESIA GÓRNEGO


Cały szlak liczy 25,8 kilometra i kończy się (lub zaczyna) w Prażmowie PKS. Jego początkowe 8 kilometrów kuszą aby przejść go w całości. Czy tak się stanie? Czas pokaże. 
Trasa bardzo szybko wyprowadza z Piaseczna bocznymi uliczkami pełnymi drzew, zieleni i ciszy. Początkowo wąskimi ścieżkami szlak prowadzi po jednej stronie wzdłuż betonowych ogrodzeń  a po drugiej wzdłuż wody, która najpierw wąskim strumykiem a potem zamieniając się w rzekę i  w Stawy będzie przeważać na całej długości danego 8 kilometrowego  odcinka. 
Z Piaseczna szlak biegnie przez Żabieniec a tam prowadzi  wąskim mostem nad tamą, jak się okaże nie jedyną zresztą. Mijać będziemy park, siłownię na świeżym powietrzu, plac zabaw w środku lasu. W oddali ujrzymy wieżę widokową w Uroczysku "Zimne Doły" na którą wejdziemy mimo ogromu pajęczyn i pająków. Widok trochę zasłonięty przez otaczające drzewa ale i tak wart aby przełamać strach i pokonać te kilkanaście schodków. 
Zgubimy się kilkakrotnie, wejdziemy w zarośla pełne pokrzyw i gałęzi,  spędzimy tak dobre kilka minut gryzieni przez komary zastanawiając się jak się wydostać, bo w pewnym momencie wydostać się naprawdę nie dało bez oparzeń i zadrapań. Jakby dla złagodzenia niedogodności szlaku, po wyjściu z zarośli ukaże się nam biwakowo-grillowy amfiteatr. Ludzi na szczęście brak, więc wszystko w pełni tylko dla nas. Za to idąc wzdłuż rzeki dalej, dojdziemy jak się później okaże do Planety Zalesie, czyli wszystkiego co można upchnąć w jednym miejscu: Park Wodny; Dzielnica Filmowa; Park Linowy na punktach gastronomicznych oczywiście kończąc. Ludzi co prawda więcej niż na polanie wcześniej ale i tak jak na wakacyjny czas i dość mocno rozreklamowaną "Dzielnicę Filmową" niewiele. Więc tak jak w ciszy zaczęliśmy szlak w ciszy też skończyliśmy przy dworcu PKP, na który chwilę po naszym dotarciu przyjechał pociąg relacji Radom - Warszawa. 
Nic wartego zapisania ku pamięci, radości, wzruszenia czy przemyśleń się nie wydarzyło. Ot zwykły ale jakże piękny kolejny pieszy szlak, na którym zostawiliśmy ślady naszych stóp. I choć miejsce może i znane dla wielu, szczególnie Warszawiaków pragnących uciec na chwilę do sielskiej idylli, tak sam żółty szlak mam wrażenie, że nie bywa wydeptywany za często, choć pragnę się mylić... 






















Bez wątpienia warto wybrać się nim, choćby tak jak my, tylko na te 8 kilometrów. Mała uwaga w tym miejscu jednak. Oznaczenia tego szlaku dość mocno szwankują, szczególnie na początku. Potem też w wielu miejscach mieliśmy wątpliwości w którą iść stronę. Więc dla własnego bezpieczeństwa lepiej posiłkować się mapą Szlaki turystyczne Mazowsza
Do następnego szlaku...

Komentarze

  1. A co tu się zadziało? Przed chwilą o Tobie pomyślałam a tu proszę, wróciłaś i to z przytupem. Widzę, że będzie ciekawie ale kiedy ja to wszystko nadrobię?🙂 Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może komuś posłużą nasze doświadczenia z podróży; może ktoś znajdzie potrzebne mu informacje o którymś ze szlaków? - taka była idea powrotu. Uściski dla Ciebie od nas :)

      Usuń
  2. Uwielbiam Cię czytać, nawet jeśli nie jest to wyprawa do Portugalii, tylko "zwykły" warszawski 8 km szlak :) Jakoś tak piszesz, że chce się wiedzieć, co dalej i dalej :) Wspomnę tylko mimochodem, że na tę wieżę widokową bym nie weszła... Pająki i pajęczyny powodują u mnie zawał na poczekaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twój strach, bo za każdym razem walczę ze sobą bardzo mocno aby robić to czy tamto pomimo strachu. :) Tak też było i z tą wieżą widokową.

      Usuń

Prześlij komentarz

Dzięki za Twoją obecność w blogowej przestrzeni...